| Forum Młodej Logistyki |
|
| poniedziałek, 24. maj 2010 , 07:15 |
|
|

To już po raz dziewiąty – a drugi raz w Kuźni Napoleońskiej pod Sochaczewem – studenci ze Studenckiego Koła Logistyki Stosowanej z Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej wspólnie ze studentami z innych uczelni, zrealizowali swą wizję kucia podstaw przyszłej kariery w zawodzie logistyka. Tym razem dla dodania spotkaniu dramatyzmu, wylosowane pary zespołów konfrontowały przed Kapitułą proponowane przez siebie rozwiązania otrzymanego wcześniej zadania.
Dzięki temu oprócz prezentacji – w której można co najwyżej przekonać się, że małe szare litery na niebieskim tle są widoczne tylko, gdy się je widzi na ekranie własnego komputera – i tradycyjnych pytań Kapituły, doszły jeszcze podchwytliwe pytania uczestników Forum z innego zespołu.
Ale to był dopiero pierwszy etap wystąpienia na Forum. W drugim etapie uczestniczyły trzy zespoły wybrane przez Kapitułę na podstawie przedstawionych prezentacji. Odwołano się w nim do umiejętności rozwiązania zadania ujawnionego przez organizatorów dopiero w trakcie Forum. Polegało ono na tym, że każdy z trzech wyróżnionych w pierwszym etapie zespołów miał zaproponować Kapitule atrakcyjne ich zdaniem przedsięwzięcie, a Kapituła miała zdecydować czy wysupłałaby na to pieniądze. Dopiero w takiej sytuacji mogło wyjść „logistyczne szydło z worka”.
Gdy trzy zespoły udały się na narady przygotowujące pomysł na przedsięwzięcie, to organizatorzy z „pewną nieśmiałością” uruchomili zapowiadany w programie Forum tzw. „czerwony telefon”. Była to nowość tegorocznego Forum polegająca na tym, że także członkowie Kapituły mieli odpowiadać na pytania. Jednak na kapitulnym stole nie pojawił się np. pomalowany na czerwono bakelitowy aparat telefoniczny. Byłby on swego rodzaju znakiem przypomnienia, że logistyka opiera się na partnerstwie, co mogło umknąć uwadze uczestników poprzednich spotkań. To zaś oznacza, że jeśli ktoś – nawet proszony o to – podejmuje się oceniania kogoś, to sam musi się liczyć, że oceniany zechce sprawdzić kompetencje oceniającego.
Telefon „dzwonił” w kilku sprawach różnej wagi, w których należało podjąć jakąś decyzję jeszcze przed opuszczeniem Forum. Jak można było się spodziewać członkowie Kapituły to logistycy z krwi i kości i nie poprosili o wcześniejsze podanie im pytań, by móc się skonsultować ze swymi doradcami.
Dzięki takiej formule studenci dowiedzieli się, czym się kierują fachowcy przy podejmowaniu trudnych decyzji. W pełni zdali ten egzamin gdyż nie tylko pokazali, że wiedzą jak reagować w konkretnej sytuacji ale także wiedzą, że sytuacje nie biorą się z powietrza. Mają one swoją historię, kiedy to z niewielkiego strumyczka przemieniają się w zalewającą wszystko powódź. Trzeba wcześniej zapobiegać tej przemianie, a nie epatować się układaniem worków z piaskiem.
Po powrocie z narad, prawdopodobnie pod wpływem oferowanego we współczesnych podręcznikach przekonania, że logistyka to proces, zespoły zaproponowały przedsięwzięcia dotyczące tego, co już jest, a do czego trzeba dodać jakiś proces. Zabrakło czegoś na podobieństwo pomysłu Samuela Waltona na sposób funkcjonowania supermarketu, dzięki któremu z czasem wyeliminował on silną na początku konkurencję. Ani też czegoś, czego jeszcze nie było, jak np. zarabianie na przeglądarce internetowej. W czasach, gdy powstawały te pomysły jeszcze nikt nie przypuszczał, że należą one do logistyki. Zaś dzisiejsi studenci jeszcze nie wiedzą, że to już jest w zakresie logistyki.
Trudno zresztą oczekiwać, że współcześni studenci chodzą – jak żołnierz z buławą w tornistrze – z rewolucyjnymi pomysłami odnośnie jakiegoś dobra, które ludzie potrzebują, a którego nikt im jeszcze nie dostarcza. Ale nawet gdyby tak było, to z kolei byłoby dziwne, gdyby ujawnili to na Forum. Mogłoby się bowiem okazać, że zanim dojechaliby do domu, ktoś inny by już to zaoferował.
Ponadto jeśli studenci mieli prosić Kapitułę o finansowanie, to zaproponowane pomysły mogły dotyczyć przedsięwzięć już znanych, tylko lepiej realizowanych. Łatwiej wówczas namówić kogoś na finansowanie. Na początek przedsięwzięcia zespoły zapotrzebowały po kilkanaście milionów na grunta, budynki, pracowników, płot i dozorcę, choć może wiedzieli, że w swoim czasie na pomysł zarabiania na internetowej przeglądarce nikt nie chciał dać nawet 100 tys. dolarów. Zaproponowane pomysły były „z tej ziemi” także dlatego, że pomysłodawcy liczyli na unijne dofinansowanie, łudząc się, że otrzymają je przed rozpoczęciem inwestycji.
Największe zainteresowanie Kapituły wywołał pomysł utylizowania amunicji, gdy minie termin jej przydatności do użycia. Wyraziło się w tym chyba echo obcej polskiej tradycji metody polegającej na zużywaniu zalegającej magazyny amunicji w ramach prowokowanych konfliktów. Ale mogła też zabrzmieć tęsknota za swego rodzaju finansowym perpetuum mobile, które pomogłoby pogrubić odchudzone fundusze na logistykę. Pomysł kojarzyć się może ze zwyczajną pralnią pieniędzy, gdyż ze względu na wojskową tajemnicę na wejściu, można otrzymywać dowolną kwotę na wyjściu.
Okazało się jednak, że członkowie Kapituły też nie śpią na pieniądzach i obronili się przed wydatkiem za pomocą podchwytliwych pytań oraz nieukrywanego sceptycyzmu, którego oferenci nie mogli przełamać.
Po wręczeniu nagród dla wyróżnionych zespołów, przewodniczący Kapituły podziękował za udział wszystkim uczestnikom. Ten udział – podobnie jak w igrzyskach olimpijskich – jest bowiem najważniejszy. Obejmuje on okres przygotowań, a następnie prezentację rozwiązania wobec Kapituły i innych uczestników. Punktowanie wystąpień poszczególnych zespołów to już tylko dodatek, który jest formalnym potwierdzeniem samooceny wynikającej z takiej konfrontacji. Jest to swego rodzaju wyraz podziękowania od fachowców, przed którymi zespoły przedstawiały swoje rozwiązania postawionego zadania.
Na koniec Przewodniczący podziękował za możność uczestnictwa w Forum. Tym samym potwierdził słuszność założeń, jakie legły u podstaw ideowych tego spotkania. Jest to bowiem szansa dla wszystkich. Każdy wkłada coś od siebie w zależności od roli, jakiej się podjął, a czym obdarowuje pozostałych. Dlatego wszystkie uczestniczące zespoły otrzymały pamiątkowe dyplomy, a członkom kapituły wręczono eleganckie statuetki.
Można więc podziwiać, jak pięknie owocuje to spotkanie sprzed lat, gdy na pytanie studentów „Czy brać się za organizowanie imprezy poza uczelnią?” padła odpowiedź „brać”, na podobieństwo popularnej wówczas reklamy. Od tego czasu kolejne pokolenia studentów przejmują od poprzedników pałeczkę organizowania spotkania studentów z różnych uczelni, by skonfrontować swoje podejście i wyobrażenie zawodu, jaki sobie obrali. |