| Za nieodpowiedzialność instruktora ukarali kursantkę |
|
| niedziela, 21. marzec 2010 , 20:21 |
|
|

Pięćset złotych mandatu otrzymała kursantka w Lubuskiem za nieważną legitymację jadącego z nią instruktora. O sprawie poinformowała nas OIG OSK z siedziba w Koszalinie pisze w ostatnim numerze miesięcznik Szkoła Jazdy. Jedna ze zrzeszonych tam szkół opisała następujące zdarzenie: – Instruktor zatrudniony u nas na umowę o dzieło podczas kontroli policyjnej został ukarany za brak pieczątki w legitymacji – opowiada chcąca zachować anonimowość właścicielka jednej ze szkół jazdy w Zielonej Górze.
– Była to jego pierwsza jazda wynikająca z tej umowy. Wcześniej, kiedy zawierana była umowa, miał on wszystkie ważna badania oraz podbitą legitymację. Z czasem, widząc, że upływa termin ważności legitymacji, skierowaliśmy instruktora na badania. Po ich odbyciu poprosił o oryginały wyników badań, by móc sporządzić kopie i złożyć do swoich dokumentów i tak uczynił. Instruktor został również pouczony, żeby niezwłocznie zgłosił się do wydziału komunikacji w celu otrzymania nowej pieczęci, mimo że jeszcze był czas do upływu ważności legitymacji. Instruktor zapewnił, że to zrobi, a potem, że już to zrobił.
Niedługo później, podczas rutynowej kontroli pojazdu szkoleniowego, policja odkryła, że jednak instruktor nie dopełnił formalności. Policjanci odkryli, że w legitymacji instruktora brakuje jednak pieczęci. Instruktor został na miejscu ukarany mandatem w wysokości 500 zł i to nie budzi większych kontrowersji, jednak podobnym mandatem została również ukarana kursantka, która odbywała akurat lekcję ze wspomnianym instruktorem. – To był szok, że policjanci w ogóle ukarali kursantkę mandatem za „kierowanie pojazdem bez uprawnień do kierowania” – wspomina właścicielka OSK. – Początkowo nie chciała przyjąć mandatu, ale policjanci wzięli ją do samochodu i zawieźli na posterunek. To młoda dziewczyna, wystraszyła się i jednak przyjęła. To był dla niej wielki stres.
– Trudno jest komentować tego typu działania – mówi nadkomisarz Grzegorz Sudakow, szef zachodniopomorskiej drogówki. – Instruktor w chwili zatrzymania istotnie nie miał prawa prowadzić szkolenia, przez co i kursantka nie miała prawa siedzieć za kierownicą pojazdu, jednak z drugiej strony nie była ona tego świadoma, więc brakowało tu czynnika umyślności. Na pewno karę powinien ponieść instruktor. Pamiętajmy, że w sytuacjach, gdy nie jesteśmy pewni zasadności nakładanej przez policję kary, można odmówić przyjęcia mandatu lub wnioskować o jego anulowanie. Myślę, że w sytuacji, gdy to z winy instruktora kursantka została narażona na tego typu koszta, to powinna zwrócić się do OSK o rekompensatę kosztów związanych z zapłatą mandatu. |