| VAT zrujnuje porty? |
|
| środa, 30. czerwiec 2010 , 11:36 |
|
|

Kontrole w spółkach obsługujących statki i ładunki
Temat zabójczego podatku VAT, stosowanym przez polskiego fiskusa w stosunku do portów (o którym „PGT” swego czasu pisała) znów powraca. Nic się bowiem nie zmieniło, a urzędy skarbowe rozpoczęły kontrole w portowch spółkach obsługujących statki i ładunki, kwestionując stosowaną przez nie zerową stawkę podatku VAT.
Fiskus chce naliczyć 22-procentowy podatek wstecznie, od 2008 r., co spowoduje, że wiele firm zbankrutuje, a statki zamiast zawijać np. do Szczecina rozładowywać będą towary chociażby w Rostocku, gdyż w Polsce nie będzie miał je kto obsłużyć. Porty krajów zachodnich bowiem, opierając się na tej samej dyrektywie unijnej, stosują stawkę zerową.
Wieczyste użytkowanie. Innym problemem jest opłata za wieczyste użytkowanie gruntów. Na terenach portowych Szczecina i Świnoujścia wynosi ona 3% wartości gruntu. Inna zaś jest w portach Trójmiasta, gdzie na podstawie przepisów o szczególnym znaczeniu dla obronności kraju stosuje się stawkę 0,3%.
Stało się tak po przegraniu przez Gdańsk sprawy w sądzie. Prezydent Gdyni także obniżył portową stawkę gruntową.
Sprawa jest na tyle poważna, że Rada Interesantów Portu w Szczecinie już po raz kolejny zorganizowała spotkanie z posłami, radnymi i urzędnikami, apelując o pomoc w rozwiązaniu problemu.
„Chcemy, aby prezydent Szczecina poszedł drogą Trójmiasta i zastosował wobec spółek taką samą stawkę podatku gruntowego – apelował szef Rady Jan Stasiak, chyba, że godzimy się na to, aby port podzielił los szczecińskiej stoczni”.
O błędnej interpretacji ministra finansów stawki VAT mówili na spotkaniu przedstawiciele spółek portowych. Jeśli fiskus zacznie naliczać 22-procentowy podatek, obroty portowe spadną co najmniej o kilka milionów ton, pracę straci ok. 1000 osób i wiele firm obsługujących transport morski upadnie.
„Szczeciński port także może znaleźć się w zapaści z zupełnie innych przyczyn – powiedział członek Zarządu Morskich Portów Szczecin – Świnoujście Paweł Adamarek. – Rynek frachtowy się zmienia. Armatorzy wprowadzają do eksploatacji coraz to większe statki, gwarantujące tańszy transport. To powoduje, że do szczecińskiego portu może wpłynąć tylko 20-30% floty, ze względu na zbyt płytki tor wodny. Porty w Rostocku czy Hamburgu, także leżące w głębi lądu, posiadają głębokość torów 13-14 m, w Trójmieście 12,5 m, w Szczecinie 10,5 m. Dlatego jednym z najważniejszych zdań inwestycyjnych jest pogłębienie toru wodnego Szczecin – Świnoujście do 12,5 m, aby mogły docierać do Szczecina jednostki o nośności 30 tys. DWT. Potrzeba na to 1,3 mld zł. Nabrzeża i terminale są przygotowane na ich przyjęcie”.
Szczypta optymizmu. Adamarek przekazał także sporo optymistycznych informacji. Do 2014 r. zarząd na inwestycje związane z infrastrukturą portową wyda 600 mln zł, a dodatkowo spółki zainwestują 200 mln zł (o ile nie zniszczy ich VAT).
Oczywiście największą inwestycją jest budowa portu zewnętrznego terminalu LNG w Świnoujściu. Wybudowano nowy elewator zbożowy na nabrzeżu Ewa oraz wydłużono nabrzeże o kilkadziesiąt metrów.
Zbudowano ok. 9 km dróg i 36 km torów kolejowych.
Powstał terminal kontenerowy na Ostrowie Grabowskim, a budowany będzie terminal kwasu siarkowego na Półwyspie Katowickim. Powstaje także terminal zbożowy w Świnoujściu.
AG
PGT nr 26/2010
|