| Jak bezpiecznie wozić towary niebezpieczne |
|
| piątek, 05. marzec 2010 , 14:20 |
|
|

Strażacy o wypadkach
- Wypadki drogowe z udziałem cysterny czy też innych pojazdów przeznaczonych do przewozu materiałów niebezpiecznych zdarzają się nie tak często, ale zawsze stwarzają wyjątkowo duże zagrożenie dla ludzi i środowiska - pisze Krzysztof Stankiewicz w ostatniej (nr 9/2010) "Polskiej Gazecie Transportowej" . I przywołuje przykład woj. lubelskiego, na terenie którego - groźnych wypadków z wyciekiem przewożonego niebezpiecznego ładunku czy też emisją gazu zdarza się kilka w ciągu roku. Jednak takich z pozoru mniej niebezpiecznych, jak np. wywrócenie się cysterny do przydrożnego rowu, ale potencjalnie stwarzających zagrożenie, jest już znacznie więcej. Bywa, że nawet kilka w miesiącu.
Czasami jesteśmy świadkami takiego zdarzenia. Czy wiemy wtedy, jak się zachować?
Rozwaga i ewakuacja
- Przede wszystkim musimy mieć świadomość, że znajdujemy się w strefie bezpośredniego zagrożenia, powinniśmy zachować rozwagę, w razie potrzeby ewakuować siebie i innych z miejsca zdarzenia i poinformować o wypadku służby ratownicze – mówi starszy kapitan Zenon Pisiewicz, naczelnik Wydziału Operacyjnego KW Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.
Informując służby ratownicze, powinniśmy podać im jak najwięcej danych o zdarzeniu, a przede wszystkim o zauważonych oznakowaniach samochodu. Wszystkie samochody do przewozu materiałów niebezpiecznych mają specjalne oznakowania. Te najważniejsze to czarne liczby wymalowane na pomarańczowej tablicy. To kod oznaczający, jaki materiał się przewozi.
Dla ratowników wyruszających do akcji ratowniczej jest to bardzo ważne. Np. liczba 33 oznacza, że samochód przewozi materiał ciekły, łatwo zapalny, a zamieszona poniżej druga liczba, np. 1088, oznacza, że konkretnie jest to acetal.
Dodatkowe oznakowanie pojazdów i opakowań stanowią romby w różnych kolorach.
One też pokazują, jakiego rodzaju materiał dany pojazd przewozi. Np. kolor czerwony z symbolem płomienia i cyfrą 2 w dolnym narożu oznacza gazy palne. O tych dostrzeżonych znakach trzeba ratowników poinformować, bo oni muszą o nich wiedzieć, aby wysłać w miejsce wypaku odpowiedni sprzęt.
- Każda jednostka państwowej straży pożarnej dysponuje sprzętem podstawowym i przygotowana jest do podjęcia wstępnych działań w zakresie ratownictwa chemicznego, ale w województwie funkcjonują też dwie specjalistyczne grupy ratownictwa chemiczno-ekologicznego – stacjonują one w Lublinie i Białej Podlaskiej. Ponadto mamy jeszcze dodatkowe możliwości. Żadna straż nie ma sprzętu do wszystkiego, bo to jest niemożliwe, ale w razie potrzeby mamy wsparcie innych firm, dysponujących np. ciężkimi dźwigami. Korzystamy też z pomocy właścicieli firm, których pojazd uległ wypadkowi. Mogą oni np. podstawić drugą cysternę, do której przepompujemy z tej uszkodzonej ropę czy gaz – mówi młodszy brygadier Andrzej Kapica, zastępca naczelnika Wydziału Kontrolno-Rozpoznawczego KW PSP w Lublinie.
W praktyce wygląda to tak. Po otrzymaniu zgłoszenia dyspozytor, mając informację o skali wypadku czy ewentualnego zagrożenia życia ludzi, decyduje o tym, jakich sił i środków użyć i wysyła je do akcji. Jeśli na miejscu okaże się, że jest ich za mało, wówczas wysyła do akcji następne.
Przyczyny wypadków
A jakie są najczęstsze przyczyny wypadków?
Według strażaków, są one bardzo różne, jak np. zły stan techniczny pojazdów, ale przede wszystkim są to błędy ludzi, ich niefrasobliwość w ruchu drogowym, nie branie pod uwagę tego, jakie ładunki są przewożone. Ostrożności nigdy dość. I wiedzy, którą zdobyć można na specjalistycznych kursach. Korzystają z nich kierowcy np. w Centrum Szkoleniowym Transportowców LZ.
- Nasze centrum specjalizuje się w organizowaniu i przeprowadzaniu szkoleń zawodowych o tematyce związanej z transportem drogowym, w tym z przewozami materiałów niebezpiecznych, takich jak chemikalia, paliwa płynne i gazy, materiały wybuchowe czy promieniotwórcze – mówi Lech Zaj. – To ważne szkolenia. Realizowane są jako kursy dokształcające początkowe i kursy dokształcające doskonalące oraz kursy specjalistyczne w zakresie przewozu drogowego towarów niebezpiecznych w cysternach oraz przewozu drogowego towarów niebezpiecznych klasy 1 (materiały wybuchowe), a także towarów niebezpiecznych klasy 7 (materiały promieniotwórcze). Przy czym szkolenia te trzeba powtarzać co 5 lat, bo na tyle lat wydawane są uprawnienia.
Szkolenie kierowców
Ze szkoleń w tym lubelskim ośrodku korzysta rocznie około 400 kierowców, w tym co czwarty właśnie w zakresie przewozu ładunków niebezpiecznych. Są to kierowcy głównie z Lubelszczyzny, ale nie tylko z tego województwa. Pewnie byłoby ich więcej, gdyby wszyscy pracodawcy chcieli pokryć koszty szkolenia.
Zwykle kierowcy, inwestując w siebie, muszą to robić za własne pieniądze, a te nie są małe, bo sporą część kosztów pochłaniają egzaminy, a konkretnie członkowie komisji egzaminacyjnych.
Przeszkodą jest także to, że na tydzień przed rozpoczęciem szkolenia ośrodki muszą wysyłać listę uczestników do Urzędu Marszałkowskiego. A gdy ktoś zgłosi się w przeddzień rozpoczęcia szkolenia, to musi czekać, aż rozpocznie się następne.
|