Usługi logistyczne
Konferencja poświęcona międzynarodowym usługom logistycznym, jaka odbyła się w Wyższej Szkole Cła i Logistyki, zapowiadała się bardzo ciekawie. Jeden z referatów miał być poświęcony
telepatycznemu wspomaganiu usług logistycznych. Na miejscu jednak okazało się, że to tylko literówka, za którą przeproszono uczestników.
Z nostalgią można tylko wspomnieć czasy sprzed jakichś 60 lat, gdy taka literówka w tekście wysłanym do cenzury – kiedy nawet słowa „logistyka” nie wolno było używać – mogłaby spowodować zwichnięcie czyjejś kariery. Teraz tylko można żałować zbytnio rozbudzonych oczekiwań, których nie mogą ukoić przeprosiny.
Tym nie mniej nie obeszło się bez sił nadprzyrodzonych. W innym bowiem referacie zaprezentowano założenia projektu ZEUS, poświęconego bezpieczeństwu w transporcie. Na początku przyszłego roku zostaną zaprezentowane wyniki projektu, który obejmuje wszystkie rodzaje transportu. Może wtedy zostanie wyjaśniona najważniejsza zasada bezpieczeństwa, tzn. zachowanie przez system integralności. Każdy bowiem system w chwili powstania jest bezpieczny. Dopiero z czasem może przestać być systemem i stać się groźny dla jego użytkowników.
W referacie zwrócono jedynie uwagę na integrację. Chodzi o to, by np. powołać dla wszystkich rodzajów transportu niezależne komisje do badania przyczyn wypadków. Przed taką komisją można by mówić prawdę i tylko prawdę bez obawy, że zostanie to przekazane do prokuratury. Dzięki temu naukowcy będą się mogli wiele się nauczyć analizując wypadki komunikacyjne. To zapewne podniesie poziom zadowolenia pasażerów z usługi transportowej, że ich marny los jest dla naukowców także źródłem wiedzy.
W ramach integracji, bezpieczeństwo w transporcie ma być wzorowane na transporcie lotniczym, który zgodnie z twierdzeniem lotników, jest bezpieczny dlatego, że latanie jest niebezpieczne. Trzeba w to wierzyć, choć rozsądek podpowiada coś innego. W myślowym eksperymencie polegającym na urwaniu wszystkich kół w samochodzie można sobie wyobrazić, że kierowca wyjdzie cało z opresji. Ale ciężko sobie wyobrazić, żeby ktoś ocalał po urwaniu skrzydeł w samolocie, lub nawet po jakiejś mniejszej awarii.
Nazwa projektu chyba została dobrana nieprzypadkowo, gdyż nie wynika z zestawienia słów jego tytułu. Może chodzić o apel do odpowiedniej instancji, żeby nie było tego, czego nie ma dopóki się nie wydarzy, bo w motto projektu przyjęto od Kubusia Puchatka takie właśnie określenie wypadku.
Zazwyczaj bowiem skrótowe nazwy projektów niosą jakieś dodatkowe przesłanie, zgodne albo nie z intencjami autorów.
Np. z tytułowych słów reklamowanego od 22 października unijnego projektu tworzenia na drodze wirtualnych pociągów samochodowych, utworzono jego nazwę SARTRE (
Safe Road Trains for the Environment). Od razu jednak zastrzeżono się, że zasada działania tego systemu nie ma nic wspólnego z egzystencjalną filozofią Jean-Paula.
W tym projekcie raczej nie odkryto jeszcze integralności i zapewne nic z niego nie wyjdzie. Nie można bowiem opierać bezpieczeństwa systemu transportowego na zawodowym kierowcy. On bowiem też nic nie poradzi na to, czego nie ma dopóki się nie wydarzy.
W całej konferencji dominowało zagadnienie usług logistycznych. Pod tym pojęciem kryje się szereg rozmaitych usług realizowanych pomiędzy dostawcą a odbiorcą towaru. Ich spoiwem jest „
logistyczność”, co do której przypomniano, że jest podporządkowana już nie pod „7W”, a „9W”.
Oprócz dużej pojemności, cechą charakterystyczną pojęcia usługi logistycznej jest koncentracja w fazie wykonania. W tej dziedzinie jesteśmy zacofani, bo reszta Europy, także tej po prawej stronie mapy, bije nas na głowę pod względem liczby centrów logistycznych. Nauka zaś tylko pogania do szybszego powiększania liczby centrów. Jednak poza analizą funkcjonalną centrów nie oferuje merytorycznego uzasadnienia ich istnienia. Brakuje np. odpowiedzi na pytanie o wpływ, jaki na konieczność powstawania centrów logistycznych ma infrastruktura telekomunikacyjna. Wiadomo tylko, że w czasach gdy centra powstawały telefony były stacjonarne, a dzisiaj – są mobilne.
W dyskusji zwrócono uwagę, że w referatach ani słowa nie powiedziano o cłach, które w przypadku usług międzynarodowych – a raczej międzypaństwowych – dają okazję administracjom państw do ułatwiania bądź utrudniania życia swym obywatelom. Ale jest to impuls by za dwa lata, na kolejnej konferencji, zająć się tym tematem.