Marek Ciesielski w numerze 10/2009 czasopisma
Gospodarka Materiałowa i Logistyka w artykule pt.
"Nowe problemy z logistyką" skarży się, że jego artykuły z przełomu 2002/03 na temat problemów z logistyką
"nie wywołały jednak większego odzewu”. Nie jest to prawda, bo z pewnością wywołały odzew w postaci mojego felietonu pt.
„Logistyka problemem”,
Trudno zresztą było oczekiwać większego odzewu na artykuły w formie żartu polegającego na tym, że logistyce zdefiniowanej jako przepływy, przypisano podmiotowość i wolną wolę. Albowiem tylko w takim przypadku można byłoby mówić o „
grzechach logistyki”.
[ban]
Dlatego mój felieton miał także styl żartobliwy. Okazuje się jednak, że po siedmiu latach Autor nawiązuje do tamtego sformułowania, co by znaczyło, że
„grzeszność logistyki” traktuje na serio.
Oznacza to, że mój felieton sprzed niemal siedmiu laty nie został zaliczony nawet do „mniejszego” odzewu. Starałem się bowiem wykazać w nim, że cała koncepcja „
grzechów logistyki” opiera się na nieuzasadnionym założeniu, że logistyka jest i musi być częścią nauk ekonomicznych.
Po latach Autor nadal podtrzymuje ten pogląd i dokonuje bilansu
„grzeszności logistyki” w minionych latach. Zauważa przy tym, że
„liczba drukowanych bzdur spadła do poziomu, który nie budzi już niepokoju”. Dla przypomnienia o jakie bzdury chodzi podaje obszerny cytat, wzywając recenzentów
i studentów do rachunku sumienia za to, że nie pytali się o wyjaśnienia. Nie podaje przy tym dlaczego sam nie zadał tych pytań, skoro pracuje z ich Autorką na tej samej uczelni.
W podsumowaniu stwierdza, że choć na ogół logistyka mniej
„grzeszy”, to jednak
„pojawiło się, niestety, nowe groźne zjawisko” w odniesieniu do
„grzechów” 4 i 5. W tej sferze na pokuszenie wodzą profesor
z AGH i
„wybitny naukowiec wyznający podobne poglądy”. Nie zapoznaje się jednak z dorobkiem tego drugiego i mylnie przypisuje mu afirmację
„łańcucha dostaw” jako przedmiotu nauki o logistyce. Nietrudno bowiem przekonać się, że już od ośmiu lat stara się on bez skutku, by zmienić ten termin zarówno w formie, jak i treści.
Autor przyznaje przy tym, że
„od wielu lat wszyscy zgadzają się, że przedmiotem badań powinien być
(i jest) łańcuch dostaw”. Zarazem stwierdza, że
„nie może on jednak być jednocześnie paradygmatem”. Nie bardzo wiadomo dlaczego coś, co zdaniem wszystkich powinno być przedmiotem badań danej nauki nie może stanowić zbioru
„pojęć i teorii tworzących podstawy danej nauki” – jak paradygmat, będący wyrazem przekonań większości naukowców, określa Thomas Kuhn.
Wygląda to na ustawianie sobie przeciwników, by
za wszelką cenę wykazać tezę o szkodliwości uznania logistyki za naukę. Szkodliwość polegałaby przede wszystkim na nazywaniu “
teorią każdej próby systematyzacji wiedzy”. Nie wiadomo, czy dlatego, że teoria nie zajmuje się systematyzacją wiedzy, czy też wiedzę można systematyzować inaczej niż teoretycznie.