Na marginesie PolLogu
Był rok 2000. W listopadzie na II Kongres Logistyków Polskich, przyjechał do Polski Martin Christopher. Pamięta On ten przyjazd o tyle, że organizatorzy – nie wywiązali się wówczas ze swych zobowiązań. Tym niemniej każdy z uczestników Kongresu otrzymał książkę autorstwa Martina Christophera i mógł nawet uzyskać Jego autograf.
Wtedy wiadomości o Supply Chain (SC) były u nas jeszcze w powijakach i Martin Christopher prezentował go uczestnikom Kongresu. Jego zasługą było upublicznienie 1992 roku w książce „
Logistics. The strategic issues” (Chapman & Hall, 1992) pracy dwóch autorów Oliver R.K., Webber M.D. pt. “
Supply-chain management: logistics catches up with strategy.” (Outlook, Booz Allen & Hamilton Inc., 1982). Od tej publikacji uznaje się tę pracę jako impuls dla rozwoju współczesnej koncepcji Supply Chain Management (SCM). Wcześniej bowiem powoływano się na późniejsze dwie prace innych autorów.
Wspólną ich tezą było to, że „
potrzebujemy nowej perspektywy i wynikającego z niej nowego podejścia: „supply-chain management”. W ramach tego nowego podejścia istotne były sformułowane przez Autorów zadania: należy postrzegać „
łańcuch dostawczy” jako pewną całość (...), konieczne jest podejmowania decyzji w ujęciu strategicznym (...), zupełnie inaczej należy ujmować rolę magazynowania (...) i zmienić należy podejście do systemów (...)”
W ramach tego 4-tego zadania „
kluczem jest integracja, a nie zwykłe współdziałanie w miejscach wspólnych interesów”.

Wtedy jeszcze tego wszystkiego nie wiedziałem. Sam wykład pamiętam jako popis mistrzostwa prezentacji. Już po rozpoczęciu wykładu prezenter poczuł się skrępowany miejscem na mównicy, jakie Mu wyznaczono.
Poprosił o mikrofon bezprzewodowy i mając do dyspozycji całą estradę Sali Kongresowej pokazał, co to znaczy publiczny wykład. Dlatego nie mogła dziwić późniejsza kolejka po autograf.

Będąc pod ogromnym wrażeniem zarówno formy jak i jej treści wykładu – jak również wykładu Alana Wallera, drugiego gościa Kongresu – spisałem swą relację z Kongresu pt. (
Nie popychać odrzutowca )
Jako początkujący adept logistyki, kierując się raczej intuicją niż znajomością rzeczy, uznałem jednak, że nie jest to dobre ujęcie logistyki. Przypominało ono bowiem zajmowanie się dymem z ogniska lub smugą kondensacyjną za odrzutowcem. Nawet po kilku latach nie mogłem doszukać się we współczesnym ujęciu SC tego co postulowali Oliver i Webber.