|
| Chiński smok w polskiej firmie |
|
| niedziela, 26. lipiec 2009 , 20:06 |
|
|

Porady importera część 9.
Problemy – jak sobie z nimi radzić
(...) Nie ma róży bez kolców, również w imporcie z Chin. To nieustanna walka o znalezienie jak najlepszego dostawcy, jak najniższych cen, jak najbardziej kompletnych dokumentów. Koniec końców i tak może się okazać, że wszystkie te zabiegi były daremne, bo zepsuło się któreś z ogniw tego importowego łańcucha. Przeczytaj, na jakie problemy możesz natrafić importując z Chin i jak sobie z nimi radzić.
Chiński smok w polskiej firmie, czyli jak bezpiecznie importować z Chin
Michał Łebkowski,
Wydawnictwo: Tomeo.pl
Rok wydania: 2008
ISBN: 978-83-925022-0-3
Wymiary: 14,5 x 20,5 cm
Oprawa: miękka
Stron: 160 |
Brak kontaktu z chińskim przedstawicielem
Rozmawiałeś z nim bez problemów i nagle kontakt się urwał. Zastanawiasz się wówczas dlaczego i czy trafiłeś na nierzetelną firmę. Powodów wbrew pozorom może być wiele i nie zawsze są oczywiste. W Chinach zdarzają się trzęsienia ziemi, czego efektem są między innymi kilkudniowe przerwy w dostawie Internetu. Pisałem już na początku książki byś starał sie śledzić sytuację w Chinach.
Jeśli Państwo Środka nawiedziła jakaś klęska żywiołowa, a Twój dostawca nie zdołał się przed nią ustrzec, nie oczekuj na kontakt. Kolejnym powodem może być zbyt agresywny filtr antyspamowy, który nie dopuszcza do Ciebie e-maili z Chin (albo Twoje e-maile nie dochodzą do kontrahenta). Należy wówczas zalogować się do ustawień konta pocztowego i wyłączyć filtr, a jeśli masz możliwość dostępu do skrzynki ze spamem, zobacz, czy nie ma tam interesujących Cię listów. Uważam, że filtry antyspamowe czynią o wiele więcej szkód niż spam. Ja codziennie w kilku skrzynkach pocztowych usuwam kilkadziesiąt niechcianych wiadomości – mam jednak pewność, że nie ominie mnie żaden ważny e-mail.
Zanim zaczniesz obawiać się najgorszego i przypuszczać, że kontrahent nie odpisuje, bo trafiłeś na oszukańczą firmę widmo, upewnij się jeszcze, czy aby handlowiec, z którym prowadziłeś korespondencję, jeszcze tam pracuje. Być może został zwolniony i dlatego nie odpisuje na Twoje listy. Pobierz wówczas z oficjalnej strony eksportera inny adres e-mail i napisz do niego lub po prostu zadzwoń.
Błędne lub podrobione certyfikaty
Po przelaniu pieniędzy eksporterowi odkryłeś, że laboratorium, które rzekomo wydało stosowne certyfikaty, wcale ich nie wydało, albo okazało się, że certyfikat CE jest zgodny nie z tą dyrektywą, która jest wymagana w Unii Europejskiej. Wówczas masz dwa wyjścia.
Wyjście droższe i pewniejsze, to poproszenie eksportera by przeprowadził stosowne testy w Chinach i wynegocjowanie dodatkowej płatności za to. Jeśli eksporter będzie widział w Tobie dużego partnera na lata, jest szansa, że pokryje koszty stosownej certyfikacji – jeśli nie będziesz stanowić dla niego większej wartości, koszty będziesz musiał pokryć z własnej kieszeni. W lepszej pozycji negocjacyjnej znajdziesz się, gdy zapłaciłeś tylko za część towaru.
Możesz też skorzystać z rozwiązania drugiego, to jest importu przez Hamburg. Kontrole w Hamburgu nie są tak szczegółowe. Zdarza się, że towar nie jest zgodny z tą dyrektywą, z którą powinien, albo, że jest źle oznaczony, albo, że są drobne różnice w zapisach na dokumentach niezbędnych przy odprawie, a towar i tak jest dopuszczany do obrotu. Jest to jednak gra w rosyjską ruletkę. W każdej chwili, kontrole mogą być zaostrzone. Pamiętaj też, że nie jest to zgodne z prawem i tak, czy owak powinieneś w Polsce uzupełnić braki dokumentowe.
(za: Chiński smok w polskiej firmie) |
|
DODAJ DO:

|
|
|
Dodaj Komentarz (rozwiń)  |
|
|
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Spedycje.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
|
|
|
|
|
|  |
|