| Jak zrealizować import |
|
| środa, 04. luty 2009 , 10:08 |
|
|

Porady importera (cz.4)
(...) Jeśli już znalazłeś produkty i dostawców, czas przystąpić do najważniejszego wydarzenia jakim zajmujemy się w tej książce – importu z Chin. Przeprowadzę Cię przez każdy etap importu, po kolei, tak, byś nie trafił do grona frustratów, którzy utopili dziesiątki tysięcy złotych, myśląc, że import to pestka.
Przeczytaj opowieść o imporcie nadesłaną kiedyś przez czytelnika BigChina.pl i zobacz jak kończy się ignorancja:
Chiński smok w polskiej firmie, czyli jak bezpiecznie importować z Chin
Michał Łebkowski,
Wydawnictwo: Tomeo.pl
Rok wydania: 2008
ISBN: 978-83-925022-0-3
Wymiary: 14,5 x 20,5 cm
Oprawa: miękka
Stron: 160 |
Parę lat temu mój wujek postanowił, że będzie importował z Chin sprzęt elektroniczny, a w szczególności pen drive`y. Pomysł na oko wydawał się dobry ponieważ po pierwszym transporcie i odliczeniu wszystkich kosztów, wujek mógł zarobić, bagatela 12 tysięcy złotych.
Pomimo świetnego pomysłu i posiadania potrzebnego kapitału pozostawał jednak jeszcze jeden problem, a mianowicie brak jakiejkolwiek znajomości realiów Chińskich, procedur importowych, a także języka. Jednakże niezrażony tym faktem wujek postanowił i tak zrealizować swój pomysł. Kupił bilet lotniczy do Pekinu, załatwił wszystkie formalności, wypłacił z banku kilka tysięcy dolarów i po miesiącu czekania dostał się do Chin.
Pierwszy problem pojawił się po wyjściu z lotniska, gdy zobaczył, że Pekin to nie są Katowice, Warszawa czy Poznań. Miasto przytłoczyło go swą monumentalnością, ale z racji tego, że już się w nim znalazł, pomyślał, że nie może się poddać i zrealizuje swój genialny, aczkolwiek niezbyt dopracowany plan. Znalazł, więc taksówkę, wsiadł do niej i swoją łamaną, choć jakże uroczą angielszczyzną poprosił o zawiezienie do fabryki producenta jakże dzisiaj przydatnych gadżetów. Po chwili konsternacji, która zapanowała w taksówce, powtórzył jeszcze raz to samo, lecz niestety napotkało się to z taką samą niewymowną ciszą ze strony taksówkarza. Wujek nieco pobladł i z klasą opuścił taksówkę, jednocześnie postanawiając, że poszuka następnej. Oczywiście znalazł, ale niestety żaden z taksówkarzy nie mówił i nie rozumiał słowa po angielsku.
Po jakże udanym początku podróży, wujek udał się w poszukiwaniu innego środka transportu, z którego mógłby skorzystać. Znalazł autobus. Niestety nie mógł się dowiedzieć dokąd on jedzie ponieważ napisy informujące o kierunku jazdy były dla niego tylko niezrozumiałym ciągiem szlaczków. Niestrudzony wuj wsiadł jednak do publicznego środka transportu i ruszył w podróż po Pekinie. Po godzinie dojechał na przedmieście tego pięknego Chińskiego miasta i zrozumiał, że znalazł się gdzieś, gdzie nie powinien się znaleźć, a nawet można by użyć stwierdzenia, że było to ostatnie miejsce w którym powinien się znaleźć.
Nie wiedząc co robić, gdzie iść i jak się zachować, wuj się załamał i postanowił, że chce wracać do domu. Cudem znalazł się z powrotem na lotnisku,co zajęło mu 6 godzin, kupił od razu bilet do jednego z krajów europejskich i wrócił do Polski. Wujkowi nie udało się zrealizować swojego planu, ale nie dlatego, że Chiny są trudnym partnerem biznesowym, tylko dlatego, że zlekceważył on różnice kulturalne, nie przygotował się i nie zadał sobie ani trochę trudu żeby poznać choć troszkę kraj do którego jechał.
((za: Chiński smok w polskiej firmie )
|