|
| Tajemnica suwaka logarytmicznego |
|
| wtorek, 01. wrzesień 2009 , 07:10 |
|
|

Na dobry początek.. roku szkolnego
Wrzesień, to od wielu pokoleń czas szkoły i uroczystych inauguracji roku szkolnego do klas maturalnych włącznie. Stąd nie dziwi, że swój kolejny felieton – Takie myślenie, nasz stały autor dr Józef Okulewicz poświęca nauczaniu.
- Powszechnie uważa się, że uczymy się po to, by coś konkretnego umieć. Przekonanie jest na tyle ugruntowane, że nie zwraca się uwag na nieoczekiwane skutki uboczne takiego myślenia. Jednym z nich jest to, że najlepiej uczyć od kogoś, kto to umie i wcześniej potwierdził swe umiejętności. Tak więc uczniowie uczą się od swych nauczycieli, oni zaś od swoich nauczycieli, itd. – pisze autor.
Dodaje, że czasami komuś udaje się przerwać ten nieskończony ciąg przekazywania kompetencji i wprowadzić coś nowego. Częściej jednak zdarza się, że gdy ktoś proponuje zmienić ten utarty tok myślenia, to przekonana o swoich umiejętnościach większość stara się go nie zauważać i przemilczeć.
Jako przykład zmian w procesie nauczania przytacza historię z „epoki przedkomputerowej”, kiedy to każdy absolwent technikum, nie mówiąc o inżynierach musiał posiąść tajemnicę obsługi suwaka
- Kto uczył się w technikum do lat 70-tych to pamięta, że jedną z umiejętności – odróżniającą absolwenta technikum od licealisty – była znajomość logarytmów. Były one niezbędne do wykonywania często uciążliwych obliczeń technicznych. Dzięki logarytmom operacje mnożenia i dzielenia stawały się łatwiejsze gdyż sprowadzały się do sumowania i odejmowania. Problemem było wyznaczanie logarytmów liczb i operacja odwrotna, tzn. wyznaczenie liczby na podstawie jej logarytmu. Służyły do tego tablice logarytmiczne, w które był wyposażony każdy uczeń technikum. Do tego dochodziła jeszcze umiejętność posługiwania się suwakiem logarytmicznym, który był na ówczesne czasy podręczną maszyną liczącą – pisze dr Okulewicz.
Korzystając dziś z kalkulatorów czy komputerów nie odczuwa się tego wtajemniczenia w świat myśli, dzięki czemu możliwe są rozmaite operacje rachunkowe. Nie towarzyszy temu aktywność umysłowa pobudzająca zakamarki mózgu w poszukiwaniu właściwego algorytmu. Pozostaje tylko beznamiętne naciskanie klawiszy i wpatrywanie się w święcący ekran.
Przy okazji przypomina i polski wkład w przyswajanie tajemnej wiedzy logarytmów. Wszak to na początku XIX w. młody emigrant Józef Hoene Wroński próbował zmniejszyć wielkość podręcznych tablic logarytmicznych. W efekcie zastosowania odkrytych własności logarytmów, tablica pięciocyfrowych logarytmów zajmuje jedną stronicę formatu A4.
A posługiwanie się tablicą Wrońskiego wymaga wtajemniczenia zajmującego kilkanaście minut. Zachęcamy do przeczytania całego felietonu, bo - Dziś o logarytmach mało kto pamięta. Nawet najbardziej złożone funkcje rozłożono na wielomiany i wpisano do pamięci kalkulatorów. Niezależnie jaki klawisz się naciśnie, to operacje są wykonywane wg jednego algorytmu, który nie angażuje umysłu użytkownika. Teoretycznie w przerwach pomiędzy naciskaniem klawiszy można by układać sonety, ale mało komu chce się to robić. |
|
DODAJ DO:

|
| KOMENTARZE |
| Przeczytaj 4 komentarzy na forum |
KK piątek, 11. marzec 2011 , 17:06:33, ID (ip): 9e3cb7 |
|
| |
|
|
| |
jok piątek, 23. kwiecień 2010 , 15:46:57, ID (ip): 9e3cb7 |
|
| |
|
|
| |
Krzysztof K. piątek, 23. kwiecień 2010 , 10:06:42, ID (ip): 9e3cb7 |
|
| |
|
|
| |
|
|
Dodaj Komentarz (rozwiń)  |
|
|
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Spedycje.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
|
|
|
|
|
|  |
|