| African story by Roman 2009 (II) |
|
| niedziela, 01. marzec 2009 , 10:54 |
|
|
Kilka ostatnich dni to ZANZIBAR.
Oddalona o 3 godziny wyspa, jest częścią Tanzanii, posiada jednak szeroką autonomię, własny parlament i rząd. Po przybyciu jest normalna odprawa paszportowa. Na wyspie która jest w 95 % muzułmańska widać nieco wyższy poziom życia, większy porządek, lepsze drogi.
Wyspa słynie z plantacji goździków, pięknych plaż, seledynowych zatok i flotylli drewnianych, rybackich łódek. Sporo tu turystów, hotele i rezydencje zajmują coraz większe odcinki na brzegu oceanu. Jest kolorowo, Zanzibar City ze swoją starą, wspaniałą częścią zwaną STONE TOWN, zachwyca klimatem, wąskimi uliczkami i barwnym tłumem ludzi.
Zresztą Afryka to właśnie przede wszystkim ludzie. Pasujący do krajobrazu, światła, zapachu. Przeważnie biedni i żyjący w warunkach dla nas, europejczyków nie do pojęcia, znoszą swój los pogodnie i wytrwale. Nie spotkałem tam ludzi zgorzkniałych, na skraju depresji, izolujących się od otoczenia czy po prostu smutnych.
Tak, jak ich kontynent, pulsują gorącem, słońcem i kolorami. Dużo rozmawiają, jeszcze więcej się śmieją. My jesteśmy poddanymi czasu – oni sami go kształtują. Dla nas, zdyscyplinowanych, hipochondrycznych europejczyków, czasami jest to nie do zniesienia. Ale może trochę nam tego brakuje.
W równym stopniu fascynująca co męcząca, pozostanie Afryka w mojej pamięci jako wspaniała wspinaczka na Neliona, magia Kilimandżaro, gorący oddech Zanzibaru i najbardziej kolorowe miejsce na ziemi.
Paweł – dziękuje za najlepszy wspin w życiu.
Roman Odolczyk
|