Wracamy do normalności
Po przełomie, jakim było nadanie nagrody „Supply Chain Excellence Award” w 2006 roku Międzynarodowej Federacji Czerwonego Krzyża (IFRC), kolejna nagroda wróciła do normalnego przemysłu. Po ujawnieniu w całej pełni istoty logistyki, można już spokojnie poszukiwać doskonałości w codziennej działalności.
W tym roku ogólnym zwycięzcą, a także zwycięzcą w kategorii „Telecoms, Hi-Tech & Electronics”, została firma Nokia Siemens Networks, która poprzez doskonałość „łańcucha dostaw” postanowiła stawić czoła "dalekoazjatyckiej" konkurencji.
Nagroda ta ma niewątpliwie duże znaczenie dla uczestników zawodów i dla publiczności. Jak w każdym konkursie wszyscy zapewne emocjonują się tym, kto zostanie mianowany do nagrody w poszczególnych kategoriach i komu zostanie przyznane zwycięstwo. Dla zwycięskiej firmy może mieć to znaczenie prestiżowe, które można wykorzystać w działalności marketingowej. Dla innych firm nie ma to jednak merytorycznego znaczenia. Osiągnięcia zwycięzców nie są "przenaszalne" do innych firm, ani nawet w ramach tej samej firmy.
Przykładowo w 2005 roku ogólnym zwycięzcą została firma produkująca wózki widłowe. Gdy w 2008 roku wraz ze studentami ze Studenckiego Koła Logistyki Stosowanej z Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej byłem na targach CEMAT w Hanowerze, to skorzystałem z okazji by zapytać się o wpływ, jaki na funkcjonowanie firmy miało to zwycięstwo.
Rzecznik prasowy firmy odpowiedział, że nagrodę zdobył oddział angielski firmy, a on jest z oddziału niemieckiego (?), więc nie zauważył wpływu.
Przez wiele lat edycji konkursu było prawidłowością - z małymi wyjątkami – że wiodące rozwiązania dotyczące „łańcucha dostaw” pojawiały się w kategorii „Hi-Tech & Electronics”. Wynik tegorocznej nagrody jest zgodny z tym trendem.
Inna prawidłowość zauważona na przestrzeni kilku lat to taka, że gdy jakaś firma przeżywa trudności w sferze dotyczącej „łańcucha dostaw”, to po wybrnięciu z kłopotów przystępuje do tego konkursu i stara się uzyskać dobry wynik.
Tym razem Grupa Lego zdobyła nagrodę w kategorii „Logistics & Fulfilment”, a jeszcze kilka lat temu sam Keith Olivier wyprowadzał firmę z głębokich logistycznych zaniedbań. Po czterech latach wysiłków utworzono tam całkiem nowy „łańcuch dostaw”. Opiera się on na jednym magazynie zlokalizowanym w Czechach i obsługującym 130 krajów na bazie pięciodniowego terminu dostawy.
Gdy w 2007 roku podczas kolejnej wyprawy studentów z SKLS zwiedzałem ten magazyn, niczym szczególnym się nie wyróżniał, poza dość rozrzutnie zagospodarowaną przestrzenią.
Możliwe jednak, że ta pozorna zwyczajność była wielkim osiągnięciem w porównaniu z punktem startowym.
Podobnie było w 2006 roku gdy zwycięstwem w kategorii „Project Management” firma Sainsbury zwieńczyła kilkuletni okres modernizowania swego systemu dystrybucyjnego. Ponieważ przebieg tej modernizacji doprowadził firmę na skraj przepaści, to pod koniec tego okresu z pomocą przyszedł Lawrence Christensen, który w konkurencyjnej firmie szykował się już na emeryturę. W efekcie także on zdobył nagrodę w kategorii „Outstanding Contribution”.