Roman „półmaratończyk” - Twój Portal Gospodarczy - Spedycje.pl
 

Roman „półmaratończyk”
 
sobota, 18. kwiecień 2009 , 11:34
 
Ludzie, pasje i ich opowieści
Tym razem, nasz zaprzyjaźniony globtroter, alpejczyk, himalaista i uczestnik „wysokogórskiego safari” uczestniczył w warszawskim półmaratonie. Stąd tak żartobliwy tytuł.
Dla tych, którzy nie znają Romana Odolczyka i jego pasji, jaką są góry – przypominamy „w cywilu” jest spedytorem lotniczym i pracuje na warszawskim Okęciu w Rusak Business Services.
Poniżej refleksje Romana z jego biegu przez mękę.

4 Carrefour Półmaraton Warszawski przeszedł do historii . Mimo że jeszcze kilka dni temu padał śnieg, w niedzielę 29 marca pogoda dopisała wyjątkowo.
Jechałem na miejsce startu z Bemowa i już od Placu Bankowego trudno było znaleźć miejsce na samochód, wszędzie widać było rozgrzewających się biegaczy.
Im bliżej planowanego biegu - godziny 10, tym bardziej gęstniał tłum przed linią przed linią startu – zgłosiło się ponad 5000 (!) uczestników.

Miałem pewne obawy, co do stanu mojej lewej nogi, kontuzjowanej jeszcze podczas wspinaczki na Mount Kenia. Po za tym, było to właściwie pierwsze poważne bieganie w tym roku po zimowej przerwie.
No i było ciężko – czułem brak formy, a i ból w nodze zaczął mi dokuczać gdzieś około 15 kilometra. W tej sytuacji osiągnięty czas 1 godzina 56 min - w pełni mnie zadowolił.

[ban]
Na nic więcej nie było mnie stać, a rezultat tylko mnie mobilizuje do treningu przed wrześniowym maratonem warszawskim, oczywiście po wyleczeniu urazu nogi .

Na mecie każdy otrzymał pamiątkowy medal i obowiązkową butlę Powerade, a potem na coraz bardziej sztywniejących nogach wolno powędrowałem do samochodu.


spisał i "własnym" potem doświadczył
 Roman Odolczyk
 
Materiał wydrukowany z serwisu www.spedycje.pl