| Sezon drogowego toru przeszkód rozpoczęty |
|
| środa, 03. luty 2010 , 14:30 |
|
|

Pouszkadzane auta, zniszczone opony, powyginane felgi i kosztowne naprawy zawieszenia – co roku kierowcy przeżywają ten sam scenariusz. Tragiczny stan polskich dróg w okresie zimowym i pozimowym nie dziwi od dawna nikogo. Co nie znaczy, że kierowcy się z tym pogodzili. Po każdej zimie rośnie frustracja, kiedy drogi zaczynają przypominać ser szwajcarski już po tygodniu zimy. Czy naprawdę nie potrafimy się „obronić” przed skutkami śniegu, lodu i powodzi?
Województwo małopolskie otrzyma ponad 60 mln zł z budżetu państwa na odbudowę i remonty dróg i mostów zniszczonych po powodziach, a pieniądze te trafią aż do 137 samorządów. Wojewoda małopolski Stanisław Kracik poinformował, że przyznane właśnie promesy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji są jak do tej pory największą transzą środków na usuwanie skutków klęsk żywiołowych, jaką kiedykolwiek dostała Małopolska.
Z kolei wydatki na łatanie i naprawdę dróg w Zielonej Górze według prezydenta łatanie wyniosą ok 10 mln zł. Co ciekawe, wstępne analizy wskazywały na koszta rzędu 3 mln złotych jednak już po lekkiej odwilży już widać, w jak kiepskim stanie są zielonogórskie drogi. Równie nieciekawa sytuacja jest na drogach w Katowicach. Cytując jednego z użytkowników katowickich dróg – „nie wieź ze sobą jajek, bo nie dowieziesz ich całych. Aż strach pomyśleć co by było gdyby wieziono nitroglicerynę...”
Największym problemem przy naprawianiu polskich dróg jest masowa tolerancja do wykonywania fuszerek. Można podejrzewać, że samorządy kierują się filozofią „im mniej wydamy na drogi, tym więcej oszczędzimy” – co oczywiście jest wierutną bzdurą, bo jaki sens mają naprawy, które nie wytrzymają nawet jednego sezonu? Czy to naprawdę taki złoty interes, najpierw popsuć a potem naprawić?
Remedium na taki stan rzeczy podaje prof. dr hab. Dariusz Sybilski, dyrektor wydziału technologii nawierzchni Instytutu Badawczego Dróg i Mostów. - Opracowano specjalny katalog, który pomoże przy tworzeniu dobrej specyfikacji do przetargów. Są w nim wskazówki, które pomogą uniknąć drogowych fuszerek. Ale niestety nie każdemu chce się tam zajrzeć. A dobrze wykonana droga powinna wytrzymać co najmniej 10 lat. Ważne jest, by podczas budowy nadzorować sposób wykonania remontu. Sprawdzać, czy użyto odpowiednich materiałów, czy dobrze przygotowano podłoże i jakiej grubości warstwę nałożono. Kontroli powinien dokonywać inwestor, ale także ktoś rekomendowany przez zarząd firmy budowlanej, który miałby czuwać nad pracą szeregowych pracowników - tłumaczy prof. Sybilski.
Szkoda tylko, że takie czynności nie powinny być rozważanie w kategoriach pomysłów, lecz winny one być litym obowiązkiem zarówno firm remontujących jak i samorządów. Dopóki nie zmieni się mentalność ludzi odpowiedzialnych za naprawdę dróg, kierowcy nieustannie będą tracić pieniądze, zdrowie – a nawet życie na naszych wspaniałych polskich drogach.
Bin/samorzad.pap.pl/gazeta.pl |