| Najbardziej przyjazna branży |
|
| środa, 03. czerwiec 2009 , 08:15 |
|
|

Poczułam, co to znaczy życzliwość i solidarność
Prof. Halina Brdulak glosami internautów została zwycięzca piątej już edycji konkursu Osoba Przyjazna Logistyce. Po raz drugi w historii konkursu, wyboru dokonali internauci, ale zainteresowani szeroko rozumianą logistyką oddając swoje głosy wyłonionych wcześniej kandydatów na stronie spedycje.pl.
Z laureatką, Haliną Brdulak, profesorem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, rozmawia Elżbieta Haber. Wywiad ukazuje się jednocześnie w Polskiej Gazecie Transportowej i portalu spedycje.pl.
Elżbieta Haber: Gratuluję zwycięstwa w konkursie Osoba Przyjazna Logistyce, tym bardziej, że zacięta walka, pomiędzy Panią a prof. Wiesławem Czyżowiczem, trwała do samego końca.
Halina Brdulak: Była bardzo emocjonująca. Mile zaskoczyło mnie poparcie, jakiego doświadczyłam, i to nie tylko ze strony kolegów i koleżanek, którzy często byli bardziej zaangażowani w konkurs niż ja.
Jedna z bliskich znajomych zachęciła do głosowania dwie obce osoby jadące z nią pociągiem. Ta solidarność i liczne dowody poparcia w postaci SMS-ów, często od prawie nieznanych mi ludzi, jest czymś ważniejszym niż sama wygrana. Jest to bardzo budujące, że w trudnej, kryzysowej rzeczywistości ludzie potrafią się zmobilizować nie tylko przeciwko czemuś, ale i za czymś.
Poczułam, co to znaczy życzliwość i solidarność. To była dla mnie największa nagroda.
E.H.: Czy widać było też solidarność kobiet?
► Była widoczna i dlatego chcę podziękować wszystkim paniom, tym bardziej, że na co dzień, to mężczyźni łatwiej się jednoczą i solidaryzują ze sobą niż kobiety. Widać to podczas wyborów parlamentarnych i prezydenckich. A ja miałam czterech panów jako kontrkandydatów i to bardzo mnie zachęciło do zmobilizowania środowiska. Nawet studentom podczas zajęć mówiłam o konkursie, o jego idei i o tym, że jest pięciu kandydatów, na których warto głosować, ale oczywiście byłoby mi bardzo miło, gdyby wybrali mnie.
E.H.: Jako prezesce Międzynarodowego Forum Kobiet, chyba łatwiej było zmobilizować kobiety?
► Pewnie tak, zwłaszcza że staram się je wspierać i w ramach stowarzyszenia tworzyć platformę do wymiany wiedzy. A Forum zrzesza małe i średnie przedsiębiorstwa, których właścicielkami i prezeskami są kobiety. Mam ogromny szacunek dla naszych członkiń i ich uporu w radzeniu sobie z nieprzyjaznymi przepisami. Stowarzyszenie promuje aktywne podejście do życia. Odbyłyśmy już szereg ciekawych spotkań z kobietami prowadzącymi firmy w Stanach Zjednoczonych, w Ekwadorze, czy w Republice Południowej Afryki. To umożliwia wymianę doświadczeń i wprowadzanie najlepszych, sprawdzonych rozwiązań. W ramach Forum również wymieniamy się doświadczeniami. To dobrze, bo firma, w której do wszystkiego nie trzeba dochodzić samemu, szybciej się rozwija.
Tego typu działania wpisują się w nurt moich zainteresowań. Lubię się uczyć, ale lubię także dzielić się wiedzą z innymi. Lubię różnorodność, bo ona inspiruje i dlatego nie tylko poruszam się w środowisku logistyków. Jeśli mam kontakt z innymi punktami widzenia, to mogę spojrzeć na dane zjawisko z zupełnie innej strony. Ta różnorodność wpływa na dynamikę rozwoju.
E.H.: Od studentów też się Pani uczy?
► Bardzo mnie inspirują. Często zadają trudne pytania i żeby odpowiedzieć na nie muszę się nieźle nagimnastykować albo w różnych źródłach szukać odpowiedzi. Ja również, kiedy prowadzę wykład, zadaję pytania. Wtedy nawiązuje się dialog, na bazie którego buduję dalszą część zajęć, dostosowując ją do wiedzy studentów.
W konkursie aż dwóch kandydatów było z SGH i to pewnie studenci sprawili, że zajęli dwa pierwsze miejsca. Głosowali na mnie ludzie z różnych środowisk, nie tylko akademickich i kobiecych.
E.H.: A może wybierali naukowców, bo już trochę dosyć mamy polityki? Nagroda jest wyrazem uznania środowiska dla prowadzonej przez Panią działalności.
► Od lat staram się pomagać branży i przedsiębiorstwom. W sprawie podatku vat, który na początku lat dziewięćdziesiątych był bardzo niekorzystny dla handlu zagranicznego i transportu, odwiedzałam wiceministra finansów (1992-93) Witolda Modzelewskiego. Uważałam, że trudnych spraw nie wolno zostawić samych sobie, ale należy o nich rozmawiać z rządem i administracją.
Ludzie odpowiedzialni za przepisy często nie wiedzą, co jest dobre dla środowiska i że dana ustawa może przynieść branży większe szkody niż korzyści. Trzeba więc to im uświadamiać. Staram się również pokazać przedsiębiorstwom, że warto nastawić się na współpracę, a nie na walkę cenową. W trakcie debaty w dzienniku Rzeczpospolita, w której brałam udział razem z prezesami sześciu dużych firm, okazało się, że w sytuacji kryzysowej przedsiębiorstwo tylko wtedy możne się rozwijać, jeśli relację ze swoimi partnerami opiera na zaufaniu. Nie sprawdza się wzajemne niszczenie na bazie porozumień kontraktowych.
W kontekście głosowania bardzo budujące jest to, że rodzi się społeczeństwo obywatelskie, którego podstawą działania jest solidarność, odpowiedzialność w biznesie i zaufanie. Dobrze, że ludzie biorą sprawy w swoje ręce, bo na tym opiera się prawdziwa demokracja.
A im jestem starsza, tym bardziej doceniam relacje między ludźmi. To one budują naszą siłę i pozwalają rozwiązać sytuacje konfliktowe bez ranienia innych. Blefowanie zawsze zostanie rozpoznane, wcześniej czy później. To, jacy jesteśmy w stosunku do innych, zawsze do nas wraca. Dlatego opłaca się być uczciwym i grać fair. Na tym można budować swoją wartość i pozycję w społeczeństwie.
Osoba Przyjazna Logistyce po raz 5.
E.H.: Czy tym się wygrywa w czasach niepewnej gospodarki?
► Obecnie nastąpiła silna polaryzacja na rynku i jedne firmy mają spore straty, a inne niespodziewane zyski. To oznacza jedno – niektórzy przyjmują strategię, w której kryzys pomaga im się rozwijać, a inni nie mają sposobu na szybką reakcję w zmieniającym się otoczeniu. Wszystko zależy od tego, jakie działania dostosowawcze do sytuacji panującej na rynku podejmuje zarząd. Już wiadomo, że cięcie kosztów i obniżki cen, na dłuższą metę działają na niekorzyść firmy. Sposobem na wyjście z kryzysu może być nowa, bardziej prosta i mniej kosztochłonna usługa, dopasowująca się do oczekiwań klientów. Produkt może być dostarczany np. nie w ciągu jednego dnia, ale w ciągu dwóch dni. Dzięki większej konsolidacji przesyłek mamy niższe koszty.
Prawdziwe firmy poznaje się w kryzysie, po tym jak działa zarząd, jak motywuje pracowników do podejmowania wyzwań i jak firma jest przygotowana na dopasowanie się do nowej sytuacji. W czasach, kiedy nie wiadomo, co będzie za parę miesięcy, trzeba tak ustawić przedsiębiorstwo, żeby mogło elastycznie reagować na zmieniającą się sytuację. A jako, że z powodu spadku konsumpcji, fala kryzysowa do Polski może przyjść w drugiej połowie roku, to zalecałabym dużą ostrożność w podejmowaniu działań i "uważność" co do klientów i ich wiarygodności finansowej.
E.H.: Od niedawna jest Pani babcią…
► Tak, od piątego maja i w tej roli czuję się wspaniale, bo nie muszę martwić o wychowanie, tylko mogę dawać. Nim urodziła się Zosia, nie wiedziałam, że we mnie drzemie jeszcze tyle miłości zarezerwowanej dla wnuków.
rozmawiała:
Elżbieta Haber |